Chociaż nie obyło się bez ofiar ;)
niedziela, 19 lutego 2012
czwartek, 12 stycznia 2012
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Nie mniej boski David*
Przy okazji przerabiania mnie na *boskiego Karla Lagerfelda przez Monikę, obiecałam rozwinięcie tematu Łukasza w charakterze Davida Bowie, ponieważ jak pamiętacie...
I tak, jakiś miesiąc później (i jak zwykle na ostatnią chwilę), słowo ciałem się stało i pozowało między nami.
Szczęśliwie tym razem nie musiałam wykształcać trzeciej ręki do równoczesnego robienia zdjęć postępów prac, bo za fotoreportera robił nieoceniony Tom'ash (dziamiąc przy tym niesamowicie i co chwila mnie poprawiając, no ale coś za coś ;)).
Zabawę zaczęliśmy od smyrania (wazelinka i te sprawy) woskiem charakteryzatorskim po brwiach w stylu wczesny Breżniew
... co jedno "wporzo" później dało taki efekt
Tak, mogło być lepiej, ale plastelina mnie rozprasza.
Potem do akcji wkroczył podkład...
... dużo podkładu...
Jakieś 300 godzin później (damn you, plastelino!) mogłam zająć się cieniowaniem, podczas gdy Gwiazdor konwersował ze swoją agentką (gorąco pozdrawiam i dziękuję za MMSy z wymaganym efektem końcowym ;))
Tom'ash był w swoim żywiole ;)
Hej, a wiecie jak strasznie chujowo (nie bójmy się tego słowa) maluje się po plastelinie charakteryzatorskiej?
Kilka ataków szału później dorzuciliśmy perukę, a mnie zaczęły mięknąć kolana ;) (w tle Słowacki Moniki)
Wewnętrzne kreski David profilaktycznie zrobił sam, bo mnie już ręce się trzęsły ;)
W międzyczasie paparazzi trzasnął trochę kłopotliwych szczególików
Ostatnie poprawki...
...zdjęcie z gwiazdą (to nie flesz, to jego blask)...
... i na scenę
A teraz długo wyczekiwany Efekt Końcowy
Można mdleć ;)
Każdemu życzę takiego modela :D
Dziękujemy Tom'ashowi za bycie takim dzielnym fotografem oraz firmie Danon za stworzenie napoju artystów, jakim jest Danmleko.
wtorek, 3 stycznia 2012
środa, 7 grudnia 2011
Kawałek drutu i potwór z rajstopy
Czyli uczymy się z naszą ukochaną Asią robić peruki. Jak zwykle w unikalnym stylu.
W bonusie przedświątecznym - Łukasz jako bożonarodzeniowy Pokrak z "Pulp fiction" ;)
poniedziałek, 5 grudnia 2011
poniedziałek, 28 listopada 2011
Boski Karl
W nie mniej boskiej interpretacji Moniki.
W czasie jak ona rozkładała swoje charakteryzatorskie klamoty, znaleźliśmy z Łukaszem nowe, czyste, nie jechane szkolne paruki. Ciąg dalszy był do przewidzenia i nic nie poradzę, że wychodze na zdjęciach jak ryjówka.
W czasie jak ona rozkładała swoje charakteryzatorskie klamoty, znaleźliśmy z Łukaszem nowe, czyste, nie jechane szkolne paruki. Ciąg dalszy był do przewidzenia i nic nie poradzę, że wychodze na zdjęciach jak ryjówka.
A ponieważ nasza Królowa umie wyglądać jak ktokolwiek, spodziewajcie się w najbliższym czasie rozwinięcia tematu Davida Bowie. Oraz prawdopodobnie Lady Gagi.
Bateria niezbędnych artefaktów została rozstawiona, Łukasz ugryzł mnie w głowę i transformacja się rozpoczęła.
Niestety posiwiacz nie dał rady (podobnie jak biała supra do spółki z aquą) więc zostałam zapakowana w perukę, której nie powstydziłby się Mozart.
Ani Dolly Parton gdybym tylko miała większe wiadomo-co.
Efekt po zaczesaniu wszystkiego do tyłu był powalający, a moja głowa urosła o jakieś 50%.
A teraz przed państwem hybryda Mozarta i Beethovena, z lekką domieszką gołębia, w stroju Karla Lagerfelda. I to w ruchu! :D
A ponieważ nie jestem Karlem Lagerfeldem, po rozpięciu kołnierzyka nie odpadła mi głowa ;)
Bardzo dziękuję Monice za tak niezwykłe przeżycie i moje przeżycie mimo, że zabierałam jej pędzle ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


























